piątek, września 26

Wzywam me ANIOŁY

Dziś dzień zapowiadał się beznadziejnie. tak też się stało. rozpoczynając od tego, że nie zdązyłem na busa do sQl wymieniając kolejno nieszczescia: brak Ukochanego w sQl :( telefon wciaz milczał... kiedy już zobaczyłem Go umówiliśmy się po lekcjach. Ostatnia lekcja... Wychodze przed szkole i co widze... Wielki NIC [!] Bo jego tam nie ma ;( w oczach łzy sie cisną, pragną wyjść... Ide zdenerwowany i smutny na przystanek.... Po drodze wide przejechanego gołebia, bez głowy :( W myśli pytanie "Dlaczego on a nnie ja?" W busie też nic, z tego wszystkiego nie rozpoznałem ludzi... JA PITOLE [!] Wysiadam z busa i co... Nie trafilem na stopień... jeszcze troche i natychmiastowe przewrocenie... Dochodze do domu i co widze...? Chmury, które napewno mi przeszkodzą w spotkaniu :(

a teraz... DLUGIE I SZALONE CRY [!]
beznadziejnie zapowiada się ten weekend ;(
CRY [!]

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

przepraszam Bardzo :(
dzisiaj było juz inaczej - lepsiej ^^


;*

Powered By Blogger